Takie cudeńko powstało wczoraj z paskudnego sosnowego taboretu.
Całość pokryłam szarą farbą akrylową do drewna i metalu, następnie pomalowałam go biała farbą satynową i zrobiłam przecierki we wcześniej nawoskowanych miejscach.
Jestem z niego zadowolona, pomimo tego, że nóżki bardzo obgryzła mu moja Ajra. Pocieszam się, że przez to wygląda na starszy.
Taborecik jest wykończony popielatą farbą, więc jest troszkę bardziej szary niż biały.
Komodę w tle pomalowałam rok temu. :) była seledynowo-zielona. A w drzwiczkach miała szybki.
W dniu dzisiejszym miało miejsce:
Tysiąc wyświetleń! Baaardzo bardzo dziękuję! :*
I dodatkowo 100 opublikowanych komentarzy, piękny dzień! (pomimo tego, że połowa jest mojego autorstwa ;))
Thank You so much for 1000 views!