Przyszła pora pochwalić się jednym z ostatnich nabytków. :))
Lustro wynalezione w komisie, w gipsowej ramie, brudne od nowości, a że cholernie nie lubię czyścić luster - zostawiłam sobie tą przyjemność na sam koniec, gdy już będzie wisieć na ścianie..
Jak widać na zdjęciach, część starej, zniszczonej emalii już z niego zdarłam.
Podczas szlifowania doszłam do wniosku, że nie będę go malować, jak już skończę szlifować, gdyż bardzo podoba mi się w formie przeszlifowanej. Zresztą obawiam się, że nie potrafiłabym tak ładnie pomalować kwiatków. :)))
Patrząc na zdjęcia mam wrażenie, że Ari to mała megalomanka. ;))
Buziaczki Kochane Kobietki. :*
WESOŁYCH ŚWIĄT!




